Łukasz Długowski: Czy praca przestaje być ważna? Dlaczego nasza opowieść o pracy się rozpada?
Katarzyna Andrzejczyk-Briks, badaczka trendów, wykładowczyni historii sztuki i designu: Część młodych ludzi deklaruje, że woli pracę mniej ambitną, mniej płatną, bez perspektyw na awans, ale chcą mieć czas na relacje, swoje pasje, na życie po prostu, i mniejszy poziom stresu. Oczywiście to oznacza zmianę stylu życia, czyli kupowanie rzeczy używanych, wymianę usług, rezygnację z samochodu, jedzenie w barze mlecznym, a nie modnej restauracji. Nie jest to wybór dla każdego.
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Wszystkie komentarze
Bzdury o tym jak fajnie jest pracować kilkanaście godzin dziennie nad jakimś “projektem” wciskają tylko psiembiorcy, którzy na tym zarabiają - albo wciskając swój kontent innym, albo wykorzystując innych.
Proste. Zostań psiebiorcą, odnieś sukces, pokaż jak pracownicy u ciebie mają dolce vita z pensją x 2. Wówczas pisz spokojnie o psiebiorcach. Powodzenia!
Tak samo gadali przedsiębiorcy jak dawno temu w Anglii chciano zakazać pracy dzieci w kopalniach, że ekonomia tego nie wytrzyma.
To ty zrezygnuj z bycia psiębiorcą skoro to takie trudne.
Ludzie mają po prostu dosyć wyzysku i traktowania ich jak niewolników czy robotów.
Dałbym Ci sto plusów ale mogę tylko jeden.
Zależy od odziedziczonego majątku i integralności psychicznej.
Wigry 3
Relaksy.
Mój rower na pierwszą komunię....
Moim zdaniem młodzi ludzie nie gardzą zapie...m swoich rodziców, oni się tego panicznie boją że też mogą być zmuszeni do takiej orki.
Boją się, ale nie z powodu „balance”, tylko dlatego, że nie przywykli. Kilkanaście pierwszych lat życia niczego poza nauką się od nich nie wymagało. Można było leżeć i skrolować. A tu masz- idziesz do pracy i nie masz już czasu sobie poleżeć. Dlatego i dzieci też mało się rodzi. Wtedy już w ogóle nie ma czasu na nic.
Jak zaczynają palić papierosy już w przedszkolu, to po liceum muszą byc wypalone.
Najlepiej obnizyć wiek emerytalny do 18 roku życia.
Mam nadzieję, że ty jako psiębiorca karnie będziesz pracował do setki.
Kolega był na zasiłku przedemerytalnym, dostawał jakieś 900 PLN netto.
Za namową Jego żony zatrudniłem go na 1/2 etatu (tyle mógł dorobić), za średnia krajową. Do prostych, powtarzalnych prac.
Po poł roku, kiedy nadal pracowal z wydajnościa 1/3 mojej wydajnosci, mówie mu. Heniek, pracuj szybciej.
-To sie zmeczę, odpowiada Heniek.
Poszedlem do domu, napisalem mu skierowanie do urzedu pracy, i Heniek nie musial sie już męczyć.
Ale kolegą jest nadal.
Pracował od ósmej do trzynastej, do pracy miał 3 minuty pieszo.
Już setny raz wklejasz tę zasłyszaną gdzieś dykteryjkę.
Mogę napisać i dwusetny raz.
40 lat działalnosci, w tym prawie 30 lat zatrudniania pracowników upoważniają mnie do pisania o zatrudnianiu.
Od 8 do 13 to nie pół etatu.
HAHHSHSJSHSH FANTASTA SIĘ PRZEZ 40 LAT NIE NAUCZYŁ ILE GODZIN MA ETAT
Zależy ile dni w tygodniu pracował.
5 godzin dziennie razy 4 dni, to 20 godzin czyli dokładnie pół etatu.
Zaczynając od „ w dłuższej perspektywie oznacza, że młodzi tracą szansę na naukę od doświadczonych pracowników.”
Spróbuj Zetce zwrócić uwagę to Cię zje. Po czym rzuci papierami.
Bzdurą jest Twój anegdotyczny komentarz.
Ja dla odmiany powiem, że lepiej pracuje się z zetkami niż towarzystwem 50+.
Niech rzuca. Jak rodzice przestaną hołubić wróci z pokorą, albo skończy na ulicy.
Wszystko zależy od człowieka, a nie wieku.
Cóż, zatrudnianie pracowników nie jest obowiązkowe. Przecież zamiast tych strasznych zetek to prezes/właściciel/rada nadzorcza mogą całą pracę wykonywać samemu, bez pracowników, czyż nie?
To oczywiste dla każdego rozgarniętego człowieka, a autorka - niewydająca się osobą kompetentną w temacie - ogłasza to jak prawdę objawioną.
No właśnie. Takie zdanie może miałoby sens w Japonii albo w Chinach, ale nie w kulturze Zachodu.
trochę to przerażające ale ona chyba w to kiedyś naprawdę uwierzyła