OD AUTORA
Zabytki Egiptu — choćby ze zdjęć czy kronik filmowych — zna już każdy czytający człowiek. Ustrój — zna każdy czytający Polak
z „Faraona” Prusa. Jest więc wielką śmiałością z mej strony porywać się na temat tak już wyeksploatowany.
Toteż wybrałem moment historyczny w literaturze polskiej jeszcze nie poruszony, mianowicie okres, gdy Egipt wyzwalał się spod
najazdu plemion azjatyckich, zdaje się — głównie Hetytów, z którymi szli koczownicy arabscy, Fenicjanie, mieszkańcy Syrii, Libanu,
Kanaan, określeni przez historię ogólną nazwą „Hyksosi”. Walki wyzwoleńcze, prowadzone pod kierownictwem dynastii władców
Teb, porównać można do czasów znacznie bliższych — zjednoczenie Włoch przez dynastię sabaudzką i wygnanie Austriaków
lub wyzwolenie spod władzy Tatarów i zjednoczenie ziem ruskich przez Księstwo Moskiewskie.
Ale wszystkie takie analogie historyczne są zawodne i zawsze znajdzie się tyle samo różnic, co podobieństw.
Historia wie tylko, że jakieś plemiona azjatyckie — określane przez Egipcjan nazwą „Heh-khasut”, co ułatwia sobie nasza nauka
używając słowa: „Hyksosi” — napadły za panowania faraona Timaeusa Egipt i podbiły Dolny, a zhołdowały Górny. Pobudowali swoją
stolicę Ha-uart (dziś historia używa nazwy Hatwarit albo Awaris) w tym niemal miejscu, gdzie leży dziś Port Said, i rządzili kilkaset
lat (każdy egiptolog oblicza czas ich władzy inaczej), posługując się siłą i intrygą. Ich dziełem było rozbicie Egiptu na wiele drobnych
księstw, walczących ze sobą nawzajem i — oczywiście — szukających poparcia u władców hyksoskich.
Dopiero za siedemnastej dynastii Sakenenre, władca Teb, podjął próby wyzwolenia się od najeźdźców, ale poległ w walkach. Po nim
zadanie to kontynuował Kamoze, który nawet pod El-Kab (wówczas Nekhab) odniósł poważne zwycięstwo.
Lecz ostatecznie wygnać Hyksosów, zjednoczyć Egipt i nałożyć „pszent” — białą-czerwoną, podwójną koronę władcy obu części
kraju — udało się dopiero synowi Kamoze, Ahmesowi I, w roku 1580 p.n.e.
Ahmes jest uważany za założyciela osiemnastej dynastii, przy której Egipt doszedł do szczytu potęgi państwowej. Zwalczając
małych, uległych Hyksosom książąt i łącząc cały kraj Ahmes przeprowadzał też poważne reformy społeczne, gdyż ziemię, odebraną
arystokracji, rozdawał chłopom, ale i… świątyniom. Jego następcy zaprzestali reform, klasa wielkich właścicieli
ziemskich odzyskała swą przewagę, a świątynie bogaciły się dalej, uzależniając od siebie wszystkich, z faraonem włącznie. W rezultacie
Egipt znalazł się w krytycznej sytuacji, którą tak świetnie przedstawił Prus w „Faraonie”.
W okresie opisywanym przez Prusa wpływy obce, zwłaszcza greckie, były już silne, więc całkowicie usprawiedliwione jest używanie
przez niego nazw i tytułów w takich formach, do jakich przyzwyczaiła nas historia opierająca się na pracach historyków greckich. Ponieważ moja powieść sięga do czasów, gdy Grecy w dolinie
Nilu byli dopiero bądź tylko niewolnikami, bądź najemnymi żołnierzami, więc używam w dialogach nazw pierwotnych, egipskich.
A więc: Kemet — nie Egipt, Jotru — nie Nil, per’o — nie faraon, T’opet — nie Teby, Men-nefer — nie Memfis. W tekście, w partiach „od autora”, używam bardziej znanych
nazw: Egipt, faraon, Teby itp., ale to powinno tylko ułatwić czytanie.

