Mykeny nad Dunajcem

Dr Marcin Przybyła, archeolog: Fortyfikacje, które odkryliśmy w Maszkowicach, datujemy na XVIII-XVII wiek p.n.e. Ci, którzy je wznieśli, byli świetnie zorganizowaną społecznością.
Czyta się 9 minut
Dr Marcin Przybyła na wykopaliskach. Maszkowice, sierpień 2015 r. / Fot. Instytut Archeologii UJ

Z polskich mediów nie znika sprawa „złotego pociągu”, ukrytego rzekomo przez Niemców pod Wałbrzychem. Tymczasem poza światłem kamer, w niepozornych Maszkowicach – wiosce w dolinie Dunajca, na południowy zachód od Starego Sącza – dzieje się prawdziwa historia. Tu właśnie dr Marcin Przybyła wraz ze studentami z UJ odkryli jedną z najstarszych umocnionych kamiennym murem osad w Europie Środkowej. Kiedy ta nieznana cywilizacja budowała swój gród w obecnych Maszkowicach, w Egipcie panowały dynastie Średniego Państwa, a Hammurabi pisał słynny kodeks... Następnym okresem, w którym doszło do zastosowania architektury kamiennej w Polsce, był dopiero początek epoki romańskiej w X wieku.
Skąd wzięła się tajemnicza cywilizacja, która postawiła kamienną twierdzę?


MARCIN MAKOWSKI: Odkrycie, którego dokona

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2015