Były zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej powołany za rządów Prawa i Sprawiedliwości może stracić absolutorium.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podczas walnego zgromadzenia JSW, które odbyło się w lipcu, udzielono absolutorium za 2023 rok całemu zarządowi spółki, w tym zastępcy prezesa do spraw rozwoju Wojciechowi Kałuży, który jest symbolem politycznej zdrady. Udzielenie mu absolutorium wywołało oburzenie nie tylko wśród wyborców, ale także w obozie KO.

List do premiera Tuska: "Pański rząd zaakceptował patologie w JSW"

Absolutorium stanowi wewnętrzny akt spółki, który ma na celu wyrażenie akceptacji dla działalności zarządu (rady nadzorczej, komisji rewizyjnej) w ostatnim roku obrotowym. To forma oceny pracy, w której bierze się pod uwagę interes spółki oraz obowiązujące prawo. Udzielenie absolutorium np. członkowi zarządu jest uważane za zwolnienie z odpowiedzialności cywilnej wobec spółki w zakresie znanym w dniu podjęcia uchwały. Jednak udzielenie absolutorium nie zwalnia z odpowiedzialności w przypadku, kiedy czyn zabroniony został zatajony.

Udzielenie absolutorium oznacza, że członek zarządu w poprzednim roku obrotowym kierował się interesem spółki i przepisami prawa. Stwierdza też, że nie nic nie stoi na przeszkodzie, aby wypłacić członkom zarządu premie (jeśli do takich nabyli prawo).

W lipcu 2024 roku na zwyczajnym walnym zgromadzeniu JSW przegłosowano uchwały udzielające absolutorium z wykonania obowiązków w 2023 roku członkom zarządu: Tomaszowi Cudnemu (były prezes JSW), Sebastianowi Bartosowi (zastępca prezesa ds. handlu), Robertowi Ostrowskiemu (zastępca prezesa ds. ekonomicznych), Edwardowi Paździorce (zastępca prezesa ds. technicznych i operacyjnych), Arturowi Wojtkowowi (zastępca prezesa ds. pracy i polityki społecznej) i Wojciechowi Kałuży (zastępca prezesa ds. rozwoju).

Decyzja budziła kontrowersje i komentarze zwłaszcza wobec ostatniej z wymienionych osób. - Pański rząd zaakceptował patologie w JSW udzielając absolutorium zarządowi spółki. Temu zarządowi, którego członkiem był pan Kałuża. Temu zarządowi, który wpierw rozdmuchał administrację do niespotykanych rozmiarów, a potem zawarł układ zbiorowy gwarantujący im pracę na 10 lat - to fragment listu, jaki pod koniec września wysłał do premiera Donalda Tuska jeden z pracowników JSW (trafił też do redakcji "Wyborczej"). W piśmie zwracał uwagę na problemy w spółce zapoczątkowane za rządów Zjednoczonej Prawicy. Domagał się rozliczeń i wyprostowania wielu spraw w JSW.

Polityka kadrowa w górniczym gigancie, czyli nie tylko Wojciech Kałuża

Wojciech Kałuża był najsłynniejszym radnym wojewódzkim w Polsce. W 2018 roku został wybrany do Sejmiku Śląskiego z list Koalicji Obywatelskiej, ale wkrótce po wyborach, w obecności Michała Dworczyka ogłosił przejście na stronę partii Jarosława Kaczyńskiego (o większości w sejmiku decydował jeden głos). W nagrodę został wicemarszałkiem województwa śląskiego. Wyborcy protestowali, ale Kałuża nie zmienił zdania. Został określony "ciulem", "kradziokiem" i "kabociorzem", czyli zdrajcą. O zdradzie wyborcy przypominali mu na każdej sesji, przychodzili protestować z transparentami. Kiedy w listopadzie 2022 r. PiS stracił większość w sejmiku, Kałuża złożył rezygnację ze stanowiska wicemarszałka. Partia o nim nie zapomniała. Jeszcze w grudniu tego samego roku dostał dobrze płatne stanowisko w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Intratną posadę stracił na początku stycznia 2024 roku, czyli po zmianie władzy w Polsce.

Kałuża był tylko wierzchołkiem góry lodowej. W JSW zatrudniano radnych związanych z PiS, niektórzy zostawali nawet prezesami spółek córek, część zasiadała w radach nadzorczych. Niektórzy nominaci PiS na kluczowych stanowiskach zarabiali nawet po 300 tys. zł rocznie.

To nie jedyny problem, jaki zarzucano władzom JSW. Spółka ma problemy z wydobyciem węgla. W dużej mierze w wyniku katastrof i zagrożeń naturalnych, ale nie uratowała tego największa inwestycja ostatnich lat - ruch Bzie. W 2019 roku PiS chwalił się pierwszą od 25 lat budowaną od podstaw kopalnią w Polsce. "Bzie" ma jednak problem z osiągnięciem poziomu wydobycia zapowiadanego przez JSW.  - Niestety uzyskanie wydobycia w ilości 2,5 mln ton rocznie jest niemożliwe - można było usłyszeć od zarządu JSW w 2023 roku.

Nie będzie absolutorium dla członków byłego zarządu?

Udzielenie absolutorium poprzedniemu zarządowi miało wywołać burzę nie tylko wśród wyborców. - To niezrozumiały ruch. To musiało wywołać oburzenie nie tylko na Śląsku. Nie rozumieli tego politycy, ale przede wszystkim wyborcy - mówi nam jedna z osób interesująca się sytuacją w spółce. Kilka miesięcy temu wspominał o tym w swoim programie dziennikarz Radia Zet Mariusz Gierszewski. Politycy rządzącej koalicji zadawali pytania, dlaczego symbol politycznej zdrady otrzymał absolutorium. Miało dochodzić do interwencji na szczeblu rządowym. Wiele wskazuje na to, że może dojść do zmiany tej decyzji.

Na 25 października zwołano nadzwyczajne walne zgromadzenie. Najważniejsze punkty dotyczą uchylenia uchwał udzielających absolutorium Tomaszowi Cudnemu, Sebastianowi Bartosowi, Wojciechowi Kałuży, Robertowi Ostrowskiemu i Edwardowi Paździorko, a następnie podjęcie uchwał o nieudzieleniu im absolutorium. Uzasadnieniem jest dokonana przez radę nadzorczą ponowna analiza i ocena sposobu wykonywania obowiązków przez członków zarządu spółki.

Nie zostanie wycofana tylko jedna uchwała o udzielonym absolutorium dla Artura Wojtkowa, który dalej zasiada w zarządzie spółki, odpowiadając za kwestie związane z pracą i polityką społeczną - to członek zarządu wybierany przez pracowników. 

- Dobrze, że nadeszła refleksja. Szkoda, że tak późno - mówi nam osoba zainteresowana sytuacją spółki.

Jastrzębska Spółka Węglowa

JSW to największy w Unii Europejskiej producent węgla koksowego. Spółka ma cztery kopalnie, kilka zakładów i zatrudnia około 20 tys. osób, a cała grupa kapitałowa ze spółkami zależnymi około 30 tys. JSW jest notowana na giełdzie, a pakiet większościowy ma skarb państwa. Dla spółki najlepszy w historii był 2022 rok, kiedy wykorzystano koniunkturę na rynku węgla koksowego. Grupa wypracowała zysk netto w wysokości prawie 7,6 mld zł. Z kolei 2023 roku zakończono zyskiem netto w wysokości 997,1 mln zł, co było wynikiem spadku cen surowców, wzrostu kosztów produkcji oraz obłożeniem składką solidarnościową w wysokości 1,6 mld zł (jako jedynej firmy w Polsce).

Sytuacja na światowych rynkach zmieniła się jednak diametralnie. Za pierwsze półrocze 2024 roku JSW zanotowała stratę w wysokości 6 mld zł. To efekt ujęcia odpisu aktualizującego wartość niefinansowych aktywów trwałych JSW oraz JSW KOKS w łącznej wysokości 6,3 mld zł. Na wynik wpływ miało również mniejsze wydobycie, a co za tym idzie niższe przychody ze sprzedaży, spowodowane dodatkowo niskimi cenami surowca. Na ostatniej konferencji wynikowej pytano m.in. o możliwość zwolnień grupowych. Zarząd zapowiada "strategiczne decyzje, które mają ustabilizować sytuację finansową". 

Red. Dariusz Kortko

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Komentarze
13
komentarzy
A jak tam u lokalnych bohaterów? Były marszałek Chełstowski z PiS nawrócił się na KO po wyborach i został prezesem Towarzystwa Finansowego Silesia. Kij z tym, że nielegalnie zwalniał np dyrektorkę muzeum, bo nie chciała uczestniczyć w potencjalnie korupcyjnej sprawie. Gdzie jest pan Giertych? Przeszło mu rozliczanie?
już oceniałe(a)ś
17
1
A jak się przedstawia kwestia zarobków po opuszczeniu Urzędu Marszałkowskiego Jakuba „Bis-Kałuży” Chelstowskiego ? Jaka jest relacja jego zarobków w stosunku do Kałuży? Więcej teraz zarabia ? Pytanie raczej retoryczne
już oceniałe(a)ś
10
0
Tego kałużę nie zatrudniać!!!
@dorina2211
Kałuża ma nazwisko adekwatne do charakteru.
już oceniałe(a)ś
0
0
Co za ryj …
@Armanix
Pokaż swoją to ocenimy……
już oceniałe(a)ś
2
2
W tytułach nie daje się znaków zapytania. Taka zasada
już oceniałe(a)ś
1
0
Zastanawia mnie związek upadania polskich kopalń z tym, że nasi sąsiedzi, Niemcy wracają do energetyki tradycyjnej?
Czyżby nasze kopalnie były dla Niemców ekonomicznym zagrożeniem?
@sloniu65
Głupiś.
już oceniałe(a)ś
8
0
@sloniu65
Gdybyś miał więcej niż dwie komórki mózgowe, wiedziałbyś że węgiel koksujący nie ma nic wspólnego z energetyką.
już oceniałe(a)ś
8
0
@wwlodek352
Ale z przemysłem i konsumpcją już tak. A to wszystko jest powiązane.
W Polsce jest moda raczej na zamykanie.
już oceniałe(a)ś
1
9
@papi
Ja to na miejscu red. Michnika i innych dziennikarzy z GW martwiłbym się, kto jest odbiorcą ich czasopisma. Jeżeli jedyną formą przekazu czy porozumiewania, dialogu wielu z nich jest właśnie taka forma przekazu jak Twoja.
To podobna forma do tej jaką stosuje mój sąsiad z góry, który jak chce mi coś przekazać to staje przede mną, łapie się za krocze i nim potrząsa jednocześnie macha jęzorem, albo pluje z balkonu i coś bełkocze. Wcześniej jak wchodził do domu czy z niego wychodził to walił po barierkach klatki schodowej żeby wszyscy słyszeli.
już oceniałe(a)ś
1
5
@sloniu65
Co mają Niemcy do naszej nieudolności? Ach, racja, tak mówią pissdzielcy, to ich narracja. Co ty tu robisz pissdzielcze?
już oceniałe(a)ś
0
0